Witamy! Nie jesteś zalogowany, zaloguj się. moje GWO pomoc mapa strony
Szkoła i zdrowie uczniów
dr Leszek Mellibruda
Zdaniem wielu pediatrów i gastrologów układ pokarmowy, a szczególnie żołądek, dwunastnica i jelita są pudłem rezonansowym emocji. Łatwiej odczuć ból fizyczny i nawet nazwać go niż powiedzieć, że zawstydził mnie nauczyciel lub obraziła koleżanka z klasy.

Jedni narzekają na zachowania nauczycieli, inni na uczniów, jeszcze inni na reżim, wymagania, przeładowanie nauką i obowiązkami, zły klimat, niechęć, niezrozumienie, nieporadność tych lub tamtych. Stereotyp myślenia o zdrowej szkole jest negatywny i pełen rozdarcia. Nauczyciele obwiniają rodziców, rodzice nauczycieli i medale można rozdawać tym, którzy potrafią tę karuzelę okiełznać i znaleźć złoty środek do wzajemnego porozumienia się stron. Faktem jest jednak, że środowisko szkolne, w jakim pracują dzieci, może mieć związek z różnego typu zaburzeniami zdrowotnymi. Są one bardziej złożone i nie są to tylko problemy zaburzonych relacji nauczyciel – uczeń lub szkoła – dom. W dostępnych publikacjach medycznych nie znaleziono bezpośrednich danych przemawiających za tezą, że szkoła szkodzi zdrowiu dzieci. Ale znaleziono sporo badań, z których wynika, iż środowisko w jakim przebywają uczniowie ma związek z występowaniem zaburzeń zdrowotnych u dzieci. Nie jest celem tego artykułu rozstrzyganie jakichkolwiek dylematów, a szczególnie tych, które wymieniono powyżej. Chodzi raczej o dostarczenie okazji do refleksji rodzicom i nauczycielom.

 

Paluszek i główka to szkolna wymówka

 

Nierzadkim przekonaniem pracowników oświaty oraz rodziców jest to, że różnego typu dolegliwości somatyczne (czy dokładniej psychosomatyczne) młodzieży szkolnej są "wytworem" dziecięcej fantazji lub wręcz histerycznym zachowaniem się w obliczu trudności związanych z uczęszczaniem do szkoły.
Opinie lekarzy są jednak inne. Jak wynika z badań prowadzonych przez dr G.A.Bernsteina z University of Minnesota Medical School w Minneapolis, prawie połowa uczniów w wieku od 10 do 17 roku życia miewa okresy wyraźnej niechęci uczęszczania do szkoły, a co więcej, tym "oporom" towarzyszą objawy nasilonych lęków oraz zaburzeń depresyjnych. Badaniami objęto młodzież szkolną, która w okresie 4 tygodni poprzedzających spotkanie z lekarzem opuściła co najmniej 20 proc. dni nauki szkolnej. Dokładna obserwacja wykluczyła u tych dzieci m.in. takie zaburzenia jak trudności w koncentracji uwagi, nadpobudliwość, zaburzenia apetytu, przyjmowanie środków odurzających czy też deficyty w rozwoju intelektualnym. Uczniowie zostali skierowani do lekarza w związku z nieuzasadnioną absencją w szkole. U wszystkich uczestniczących w badaniu uczniów (38 dziewcząt i 25 chłopców) stwierdzono zaburzenia depresyjne lub nerwicę lękową. Grupa młodzieży została poddana terapii poznawczo – behawioralnej oraz działaniom farmakologicznym. W wyniku ośmiotygodniowej terapii (45 – 60 minut tygodniowo) okazało się, że wyraźną poprawę w uczęszczaniu do szkoły stwierdzono wśród uczniów, którzy uczestniczyli w sesjach terapeutycznych oraz przyjmowali środki antydepresyjne (Imipramina). Uczniowie, którzy otrzymywali jedynie leczenie farmakologiczne lub przyjmowali środki chemicznie obojętne (placebo), w mniejszym stopniu odzyskali "chęć" chodzenia do szkoły. Jak podsumowują autorzy badań w "Journal of the American Academy of Child and Adolescent Psychiatry", często absencja uczniów w szkole może być powodowana poważnymi zaburzeniami emocjonalnymi związanymi z wielowymiarowymi czynnikami dotyczącymi szkoły, wychowania i atmosfery domowej uczniów. Wyniki leczenia również nie należały do najbardziej skutecznych. Tylko połowa uczniów przyjmująca środki antydepresyjne uczęszczała do szkoły w wymiarze większym niż 75 proc. czasu przeznaczonego na naukę. Jak zwykle w takich przypadkach badacze postulują potrzebę dalszych badań. I słusznie, bowiem chemia, nawet jeśli może zmienić psychiczne nastroje, to nie rozwiąże rzeczywistych problemów związanych ze szkolnymi emocjami.

 

Kłopoty z zaśnięciem

 

Obok niechęci chodzenia do szkoły również wieczorna niechęć chodzenia do łóżka jest częstym problemem dzieci w wieku szkolnym. Wielu rodziców boryka się z tą magiczną chwilą przeciągającą się z minut w kwadranse i godziny - kiedy dziecko ma udać się na spoczynek, aby z samego rana mogło wstać rześkie i udać się do szkoły. Rodzice –  i słusznie – obawiają się, że niewyspane dziecko będzie miało problemy z koncentracją uwagi na zajęciach oraz, że stan "niedospania" może pogarszać ich wyniki w nauce.
Z obserwacji nauczycieli wynika, iż prawie 10 proc. dzieci ma problemy z "obudzeniem się" i pełną aktywnością umysłową podczas porannych zajęć szkolnych. Zdaniem dr Judith A.Owens z Rhode Island Hospital (w Providence, USA), więcej niż jedna trzecia dzieci w wieku szkolnym ma problemy związane ze snem i nocnym wypoczynkiem. Najczęściej należą do nich bezsenność (trudności w zasypianiu), moczenie nocne, wstawanie oraz zaburzenia oddychania podczas snu. W badaniach opisanych w "Journal of Developmental and Behavioral Pediatrics", dr Owens stwierdziła, iż aż 37 proc. wśród 494 dzieci w wieku do czwartej klasy szkoły podstawowej miało przynajmniej jeden z wymienionych problemów. Natomiast dzieci w wieku 6–8 lat miały częściej problemy z zasypianiem, niechęcią do kładzenia się do łóżka oraz wstawaniem podczas snu. W wieku 9–10 lat problemy te zwykle ulegały zmniejszeniu. Badacze postulują potrzebę zwiększenia uwagi nauczycieli i lekarzy na problemy związane z nocnym wypoczynkiem dzieci. Podstawowym wnioskiem z tych badań było stwierdzenie, że na dziecięcą noc wpływa dzień. W większości przypadków to właśnie przeżycia związane z tym, co dziecko robi i jakie emocje przeżywa w trakcie dnia (a nie tylko na moment przed udaniem się na spoczynek), mają związek z problemami zasypiania i dobrym, zdrowym snem.

 

Ciało okazuje emocje

 

Nie tylko przeżycia szkolne mają negatywny wpływ na nastrój, którego efektem są trudności w zasypianiu. Przyczyną może być także deficyt kontaktu dziecka z rodzicami. Zarówno ten "niemy" kontakt przy telewizorze jak i ten aktywny, kiedy między rodzicami i dzieckiem toczą się rozmowy lub igraszki wyrażające bliskość, czułość i zażyłość. Rodzice często uważają, że niechęć dziecka do udania się na spoczynek związana jest z "przywiązywaniem się" do telewizora. Zapominamy jednak, że to właśnie telewizor jest dzisiaj łącznikiem dziecka nie tylko z fikcją i fantazją ale również z realiami kontaktu w rodzinie. Telewizor pozornie łącząc ludzi daje też namiastkę wspólnoty – razem patrzymy w migające okienko, wspólnie się śmiejemy, przeżywamy, co wyrażamy twarzą, gestem czasami słowem. I to właśnie ta "celofanowa" wspólnota często jest jedyną szansą na kontakt dzieci z rodzicami i bliskimi.
Czasami wieczorem lub z rana dzieci skarżą się na bóle brzucha. Niektórzy rodzice mają wówczas podejrzenia, że jest to kolejna wymówka – wieczorem, aby przedłużyć stan czuwania, rano – aby dzień minął bez wizyty w szkole.
Zdaniem wielu pediatrów i gastrologów układ pokarmowy, a szczególnie żołądek, dwunastnica i jelita są pudłem rezonansowym emocji. Moje obserwacje pacjentów z problemami przewodu pokarmowego potwierdzają tę tezę. Jeśli kolejny raz, po wcześniejszym wykluczeniu poważnych schorzeń o charakterze organicznym, dziecko zgłasza dolegliwości ze strony układu pokarmowego, można uznać ten komunikat za wyraz somatycznej manifestacji ważnych emocji, które powinny być nazwane i rozpoznane. Często są to "nieme" emocje, czyli takie, których istota jest trudna do określenia przez dziecko. Łatwiej odczuć ból fizyczny i nawet nazwać go niż powiedzieć, że zawstydził mnie nauczyciel lub obraziła koleżanka z klasy. Nauka szkolna będąca rzeczywistą pracą ucznia, dostarcza wielu okazji do zmagania się z codziennym stresem, równie uciążliwym jak stres w pracy dorosłego. Dlatego tak trudno wielu dzieciakom rozstawać się z wakacjami.
Obserwacje brytyjskich lekarzy wyraźnie ukazują związek zapadalności na schorzenia przewodu pokarmowego z trybem życia dzieci w wieku szkolnym. Dr Nigel Williams z Royal Infirmary w Leicester opublikował pracę w "British Medical Journal", która potwierdza tę tezę. Analizując hospitalizacje 4600 pacjentów w wieku szkolnym w jednym z brytyjskich szpitali w okresie 6 lat (1992 – 1997) stwierdzono, iż po wykluczeniu zapalenia wyrostka robaczkowego, powodem aż 3700 przypadków umieszczenia dzieci w szpitalu były niespecyficzne dolegliwości bólowe ze strony przewodu pokarmowego. Miały one miejsce w okresie roku szkolnego, a tylko 889 przypadków dotyczyło okresów wakacji. Oznacza to, iż ryzyko hospitalizacji w związku z bólami brzucha wynoszące 42 proc., związane jest z okresem pracy w szkole. Badania źródeł i przyczyn tych niespecyficznych dolegliwości wykazało wyraźny związek z różnymi sytuacjami szkolnymi. Jak podają autorzy, miały one charakter psychologiczno – behawioralnych wyzwalaczy reakcji somatycznych wskazujących na występowanie różnego typu emocji u dzieci.

 

Dziecięce problemy - nadwaga i nadciśnienie

 

Można przypuszczać, iż dzieci w wieku adolescencji będą przybierać na wadze i częściej mieć do czynienia z problemami związanymi z nadciśnieniem. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy na podstawie 10-letnich badań grupy 18 000 młodzieży w wieku od 10 do 14 lat, w ramach projektu Minneapolis, którego rezultaty opublikowano w czerwcowym (1999 r.) numerze "Journal of Pediatrics". Badania przeprowadzono w okresie od 1986 do 1996 r. w stanie Minnesota. W badanej populacji uczniów stwierdzono wzrost wagi ciała oraz wzrost liczby osób z podwyższonym ciśnieniem krwi. Zdaniem badaczy jedno wynika z drugiego - większej otyłości młodzieży towarzyszą problemy z nadciśnieniem. Najczęstszymi klinicznymi przejawami tej sytuacji były dość powszechne bóle głowy występujące wśród młodzieży. Obserwacje te, z epidemiologicznego punktu widzenia każą zastanowić się nad zdrowotną przyszłością badanej populacji. Dla nas dane te mogą stanowić ważne ostrzeżenie – gdy dziecko mówi o bólu głowy – sprawdź ciśnienie (skurczowe i rozkurczowe) jakie ma w danej chwili. Dla tych, którzy potrafią samodzielnie mierzyć ciśnienie krwi ważne przypomnienie: dla dzieci są specjalne mankiety do pomiaru ciśnienia. Ten techniczny drobiazg jest często ważny, bowiem podwyższone ciśnienie u dorastającego dziecka cechuje mała stabilność i niewielkie odchylenia od normy. Skoki ciśnienia i towarzyszące im wspomniane bóle zdarzają się nie tylko wśród dzieci ze skłonnością do otyłości. Pojawiają się także przy okazji klasówki, odpytywania przy tablicy lub nagłego wywołania z ławki. Częściej mają miejsce podczas spotkań z fliperem lub puszką piwa w trakcie wypadu z kolegą lub koleżanką. Bardziej też dotyczą dziewcząt niż chłopców. Być może ta ostatnia obserwacja związana jest pośrednio ze zjawiskiem różnic w samoocenie pomiędzy dziewczętami i chłopcami w okresie adolescencji. Przyjmuje się, że dziewczęta w wieku adolescencji mają skłonność do niedoceniania swoich możliwości i niżej je oceniają niż ich koledzy w tym samym wieku. Grupa badaczy z Uniwersytetu w Notre Dame (Indiana) przebadała 800 uczniów i uczennic z tamtejszych gimnazjów stwierdzając, że wyniki w nauce nie korespondują z poczuciem osiągnięć dziewcząt i chłopców. Chłopcy w przeciwieństwie do dziewcząt mieli znacznie lepszą opinię na temat własnych zdolności i możliwości szkolnych. Porównanie ocen subiektywnych z ocenami nauczycieli potwierdziło te obserwacje. Chłopcy ewentualne niepowodzenia tłumaczyli tzw. czynnikami obiektywnymi, dziewczęta zaś mniejszymi zdolnościami lub nienależytym przyłożeniem się do danego przedmiotu. Badacze twierdzą, iż w relacjach o charakterze informacyjnych sprzężeń zwrotnych może kryć się tajemnica dotycząca różnic postrzegania siebie przez uczniów odmiennej płci. Oczywiście różnice w samoocenie własnych możliwości osiągania sukcesów w szkole mają również związek z samopoczuciem i dobrostanem psychofizycznym. Dziewczęta w okresie adolescencji częściej mają skłonność do reakcji depresyjnych niż ich rówieśnicy. Skłonności te mogą też mieć związek z występującymi u dziewcząt objawami psychosomatycznymi, takimi jak bóle brzucha, trudności w zasypianiu i nocnym wypoczynku, nadwagą i okresowym nadciśnieniu tętniczym.
Wydaje się, że kółko się zamyka. Ale wcale nie mam przekonania, że zjawiska, które poruszyłem mają cechy klasycznego koła. Przynajmniej w życiu.


Autor jest psychologiem.

Artykuł opublikowano w miesięczniku „Remedium”.
www.psychologia.edu.pl

Próbne egzaminy z GWO
Copyright © by Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe   2010 logowanie mapa strony kontakt English